SARAH WATERS • „MUSKAJĄC AKSAMIT”

Czasami los potrafi spłatać figla. Prowadzimy nudne, dość szare życie, ale wszystko może wywrócić się do góry nogami. I to za sprawą jednego człowieka. Czy wówczas powinniśmy za nim pójść?

Na „Muskając aksamit” trafiłam zupełnym przypadkiem. Biblioteka — wiadomo. Zainteresował mnie opis, sama okładka niespecjalnie. Nazwisko autorki, aż do tamtego momentu, nic mi nie mówiło. Aktualnie mam na koncie trzy przeczytane książki, sporo myśli i mieszane uczucia.

Fabułę osadzono w czasach wiktoriańskich. Narratorką powieści jest Nancy Astley, bardzo niepozorna osoba. Pochodzi z nadmorskiego miasteczka, a całe dnie spędza na obrabianiu ostryg. Wszystko ulega zmianie, gdy spotyka Kitty Butler, gwiazdę wodewilu. Nancy zakochuje się po uszy — do tego stopnia, że wyjeżdża ze swoją wybranką do Londynu. Kitty pomaga jej w metamorfozie, obie bohaterki rozpoczynają wspaniałą karierę sceniczną. Wydaje się, że nic nie stanie na drodze ich szczęściu. Niestety, w pewnym momencie Nan czuje gorzki smak porażki — nie tylko na polu zawodowym. Jedna sytuacja ponosi za sobą kolejne.

Początek książki był bardzo obiecujący. Sarah Waters stworzyła bardzo klimatyczne tło, zadbała o detale i szczegółowe opisy. Niestety, na tym plusy się kończą. Główna bohaterka to postać bardzo naiwna, momentami płytka. Miałam ochotę nią potrząsnąć, aby tylko ocknęła się z letargu. Zabrakło też akcji, która mogłaby ponieść powieść na zupełnie inny tor. Zamiast tego otrzymujemy mnóstwo erotyki — prawdopodobnie Waters sądziła, że to jakoś poprowadzi całość. Wiele osób może poczuć się zniesmaczonych, zgorszonych. Opisy są bardzo dosadne. Spotkałam się ze stwierdzeniami, iż „Muskając aksamit” to pornografia w czystym wydaniu — dość skrajna opinia. 

Pierwsze spotkanie z Sarą Waters nie należało do udanych. Mogę jednak zdradzić, że później było trochę lepiej. Proszę się nie zrażać, bo autorka posiada potencjał. Jest znawczynią literatury wiktoriańskiej i widać, że w takiej tematyce czuje się dobrze. „Muskając aksamit” to debiut. Dałam szansę innej pozycji i mogę zdradzać, iż jest zdecydowanie lepsza. Oby trzecia mnie zachwyciła!

AUTOR • SARAH WATERS
TYTUŁ • „MUSKAJĄC AKSAMIT”
LICZBA STRON • 424
WYDAWNICTWO • PRÓSZYŃSKI I S-KA
ISBN • 978-83-7648-090-9

10 komentarzy:

  1. Nie znam tej autorki, ale chyba będę musiała nadrobić zaległości. Co do erotyki w książce, przyjęłam zasadę, że dopóki jest ona uzasadniana uczuciami nie bulwersuje mnie. Gdy jednak wkraczamy na sam seks dla przyjemności z niesmacznymi opisami to już mnie nie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, wiele osób ma takie podejście. Dlatego poniekąd rozumiem oburzenie, które wywołała Sarah Waters — to pisarka dość kontrowersyjna.

      Usuń
  2. Oj, widzę, że szkoda tracić czas na taką książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno źle jest zacząć czytanie od tej książki. Myślę, że od razu miałabym inne zdanie o autorce, gdybym sięgnęła po inną z jej powieści.

      Usuń
  3. Dziękuję za podpowiedź, będę wiedziała, aby nie zaczynać przygody z autorką od "Muskając aksamit". Sama treść wydaje mi się ciekawa, ale widzę, że wykonanie niestety jest prostolinijne i niedoszlifowane. Może kiedyś. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, to całkiem nieudany debiut. Najlepiej zacząć od „Złodziejki”, którą opiszę w najbliższej recenzji. :)

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  4. Fanie, że po jednej książce nie skreślasz od razu autora, tylko dajesz mu szansę. Wulgarne erotyki, to również nie do końca moja bajka, chociaż dla odmiany czasem warto przeczytać coś zgoła odmiennego, byle nie było totalnej nudy i przerysowanych bohaterów, to resztę można wybaczyć :) Na chwilę obecną, jak wiesz jestem świeżo po lekturze literatury erotycznej, z pewnością będę jeszcze sięgać, to dosyć ciekawe doświadczenie ;) jednak na chwilę obecną wybieram coś poważniejszego :) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mam podobne zdanie. Dobrze jest, gdy sięga się po różne gatunki. Wówczas trudno o nudę, można porównywać dane książki, a czasem nawet polubić. ;)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. To może być coś fajnego. Rozejrzę się za nią.

    P.S Dziękuję za odwiedziny ;)

    OdpowiedzUsuń