ERYK OSTROWSKI • „CHARLOTTE BRONTË I JEJ SIOSTRY ŚPIĄCE”

Historia potrafi zadziwić. Szczególnie, gdy po wielu latach dowiadujemy się, że nie wszystko mogło być prawdą. Sytuacja staje się jeszcze trudniejsza, jeśli w grę wchodzą rozmowy o wybitnych pisarkach…

Charlotte Brontë to prawdziwa legenda. Niewiele o niej wiemy, sama ukrywała się pod męskim pseudonimem. Jednak nie tylko ona — jej siostry przejawiały ten sam talent, tworząc historię światowej literatury. Eryk Ostrowski ma ku temu poważne wątpliwości. Postawił bardzo odważną tezę, która wiele osób może zaskoczyć. Skąd mamy pewność, że Emily i Anne same stworzyły swoje dzieła? Jak zareagowalibyśmy na wieść, że to Charlotte stała za całą maskaradą? Maskaradą, która miała na celu zabezpieczyć byt jej sióstr, ale w pewnym momencie poszła za daleko.

Twórczość Charlotte Brontë i jej sióstr zawsze była mi bliska. Wspominałam o tym w recenzji „Shirley” — uwielbiam klimat towarzyszący przy czytaniu powieści ich autorstwa. No właśnie, ostatnie słowo w poprzednim zdaniu jest pewnym kluczem. Dość kontrowersyjnym, ale za to niezwykle ciekawym. Książka Eryka Ostrowskiego przykuła moją uwagę nie tylko tematyką. Wydanie jest wręcz wspaniałe. Okładka piękna, idealnie współgrająca z treścią. Dawno nie widziałam tak przyjemnej dla oka szaty graficznej. Wewnątrz znajdziemy też sporą liczbę grafik i zdjęć, w dobrej jakości, ładnie ułożonych na stronach.

Życie Charlotte nadal jest owiane tajemnicą. Eryk Ostrowski skrupulatnie przedstawiał fakty, choć momentami sięgał po czyste domysły. Nic w tym dziwnego, bo miał do dyspozycji dość mało informacji, które stuprocentowo można uznać za prawdziwe. Całość napisana jest językiem bardzo poetyckim, czasem można zapomnieć, że to biografia — brzmi jak dobra powieść. Jedna rzecz mi przeszkadzała. Momenty, gdy Ostrowski usilnie próbował ukazać wyższość współczesnego tłumaczenia „Wichrowych Wzgórz” nad tworem Janiny Sójkowskiej. Trochę irytujące, ale nie rzutuje na ogólną ocenę.

Polecam osobom, które chciałyby zgłębić wiedzę na temat Charlotte Brontë i jej rodzeństwa, ale gotowym na grzęźnięcie w niedopowiedzeniach. Autor zebrał mnóstwo interesujących rzeczy i spiął je klamrą. Myślę, że pewnego dnia powstanie kolejna biografia — tym razem taka, której kanwą jest właśnie ta napisana przez Eryka Ostrowskiego.

AUTOR • ERYK OSTROWSKI 
TYTUŁ • „CHARLOTTE BRONTË I JEJ SIOSTRY ŚPIĄCE” 
LICZBA STRON • 620 
WYDAWNICTWO • MG 
ISBN • 83-7301-629-5

12 komentarzy:

  1. Chyba nie dla mnie, bo biografie to gatunek, po który sięgam rzadko i tylko przy okazji, kiedy któraś z nich trafi w moje ręce. Ale recenzja świetna i czekam na następne :*
    Zapraszam do mnie na recenzję "Biorąc oddech" Rebekki Donovan (BEZ SPOILERÓW)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, jest duża rzesza osób, które nie przepadają za biografiami. Może następna książka przypadnie Ci do gustu. :)

      Usuń
  2. Biografie nie są moim ulubionym gatunkiem, dlatego raczej nie sięgnę po tę pozycję
    Zapraszam do siebie
    http://courage-or-destiny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że kolejna Ci się spodoba. :)

      Chętnie zajrzę!

      Usuń
  3. To raczej nie są moje klimaty, ale brzmi zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Ci się spodoba, gdy przypadkiem trafisz na tę książkę. :)

      Usuń
  4. Jestem ciekawa poetyczności w tej książce, czy rzeczywiście czyta się ją tak łatwo jak powieść. Przyznam, że to zmotywowałoby mnie do sięgnięcia po tę lekturę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze, gdybym nie znała Charlotte Brontë, to pomyślałabym, że książka Ostrowskiego opowiada o fikcyjnej postaci. :)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Lubię książki Bronte, aczkolwiek akurat powieść o siostrach nie intryguje mnie tak, jak ich twórczość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, trudno pokonać klimat ich twórczości, to prawda. :)

      Usuń
  6. Lubię biografie, ale jednak siostry Bronte nie specjalnie mnie mnie chyba ciekawią, bo nie znam twórczości Ch. Bronte :) Być może, jeśli kiedyś poznam, to zainteresuję się również biografią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam Ci „Shirley”. Pisałam o niej całkiem niedawno. :)

      Usuń