PAWEŁ FLESZAR • „WYŚNIONA JEDENASTKA”


Sport jest wspaniałą formą spędzania czasu. Jednak czasem pasja potrafi przerodzić się w okrucieństwo, a wszystko po to, aby zacząć czerpać korzyści, wyłącznie dla siebie, niekoniecznie związane z radością płynącą z gry…

Całkiem przyjemna atmosfera, śliczna dziewczyna u boku, uroczy spacer — czegóż chcieć więcej od randki? On pracuje jako dziennikarz sportowy, ona studiuje anglistykę. Niestety, życie Macieja Porzyńskiego diametralnie zmienia się w chwili, która z zasady miała być po prostu miła. Mężczyzna ze swoją towarzyszką Karoliną, przechadza się nad rzeką, a uwagę pary zwraca coś przypominającego kształtem manekina. Po otrząśnięciu się z pierwszego szoku zauważają, że natrafili na czyjeś zwłoki. Leżące z podciętym gardłem. Wystraszeni, szybko wzywają odpowiednie służby. Na tym sprawa się nie kończy. Kim był denat? Dlaczego zginął? Te pytania nie dają Maćkowi spokoju. Mija dwanaście lat, a dziennikarz poznaje niejaką Agnieszkę, młodą siatkarkę. Zaczynają coś do siebie czuć, ale kładzie się na nich cieniem dawny sekret. Co ma z tym wspólnego piłka nożna? Okazuje się, że naprawdę wiele. Co stało się z Karoliną? I dlaczego komuś bardzo zależy na pewnym trofeum sportowym? Ciągle pojawiają się nowe znaki zapytania, a odpowiedzi brakuje. Jednak bohaterowie stopniową zaczynają odkrywać siatkę powiązań, a przyjaciel nie zawsze w rzeczywistości nim jest…


Piłka nożna zajmuje w moim życiu dość marginalną rolę, delikatnie rzecz ujmując. Ograniczam się do obserwowania poczynań słynnego Roberta Lewandowskiego, oglądania większych imprez, natomiast sama moja wiedza też mieści się na podstawowym poziomie. Jakiś czas temu skontaktował się ze mną Paweł Fleszar, dziennikarz sportowy, którego pasją jest pisanie. Stworzył on książkę, kryminał z piłką nożną w tle. Zaproponował mi lekturę i poprosił o wystawienie oceny. Aktualnie autor stara się o wydanie swojej powieści, a ja przyznam, że naprawdę chętnie wspieram osoby z pasją. Zdecydowałam się przeczytać całość, mimo braku merytorycznego przygotowania. Z kryminałami „zapoznaję się” od niedawna, aczkolwiek z poprzednich publikacji już trochę wyniosłam. „Wyśniona jedenastka” towarzyszyła mi stosunkowo długo, z racji mego nawału zajęć, ale dzięki temu mogłam naprawdę dobrze obserwować akcję, bez zbędnego pośpiechu. A ten byłby niewskazany, z wyżej wymienionych powodów.

Akcja rozpoczynamy mocnym akcentem. Nie ma tutaj przesadnego rozwlekania podczas poznawania bohaterów i ich sytuacji. Od razu zgłębiamy się w zbrodnię, która przewija się przez kolejne strony. Jednak po pierwszych rozdziałach rozdziałach akcja zaczyna zwalniać, zaczynamy odkrywać poboczne wątki, z czasem scalające się w sensowną całość. Fabułę poprowadzono dwutorowo. Pojawiają się zdarzenia z przeszłości, pomagające zrozumieć współcześniejsze sytuacje. Osobiście nie miałam większych problemów z odnalezieniem się w danej rzeczywistości, wyraźnie zaznaczono, w którym roku dzieje się konkretny moment. Już teraz nadmienię, że samo zakończenie okazało się zaskakujące, a to chyba najważniejszy aspekt każdego kryminału — napięcie.

Nawet dokładnie nie wie, od czego zaczął się jej konflikt z rodzicami; przywiozła do domu jakiegoś faceta, który im się nie spodobał. Agnieszki nie było wtedy w Łańcucie. A może to był już drugi mężczyzna, którego im przedstawiła i o to poszło? Odtąd dużo rzadziej pojawiała się w domu, aż w końcu oznajmiła, że wyjeżdża za granicę. Oni jej zabronili, powiedzieli, że musi najpierw skończyć studia. Następna kłótnia, tata w nerwach powiedział, że jak zrobi taką rzecz samowolnie, to niech się więcej nie pokazuje. A ona wzięła to bardzo poważnie. Zniknęła. Po paru miesiącach wysłała na Święta kartkę z Anglii, ale bez dokładnego adresu zwrotnego. Po roku, na następne Boże Narodzenie, odezwała się z Irlandii. I od tamtej pory już nic.

Wydaje mi się, że Paweł Fleszar ma całkiem lekkie pióro. Zgrabnie konstruuje rozwlekłe opisy, pomagające lepiej wyobrazić sobie otoczenie. Wiem, iż nie każdy lubi takie zabiegi, dla wielu wynudzające, ale ja za tym przepadam. Spokojnie, dialogi też się pojawiają, w odpowiedniej liczbie. A co interesujące, autora charakteryzuje też poczucie humoru, rozładowujące tę dość niepokojącą atmosferę, którą kipią kryminały. I nie tylko ja to zauważyłam, więc z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić — styl autora jest na interesującym poziomie, więc kompletnie nie rozumiem braku wydawcy.

Głównego bohatera z Fleszarem łączy zawód. Dzięki temu pisarz doskonale wiedział, na co może sobie pozwolić. Finalnie, gratka dla fanów „nogi” — z lektury, w przerwie od zagadek, można dużo dowiedzieć się o sporcie. Wiedza autora imponuje, zasypuje czytelnika ciekawostkami, anegdotami, krótkimi biografiami danych piłkarzy. Owszem, to nie jest moja bajka, nie stałam się nagle ekspertką, nie pobiegłam na najbliższy mecz, ale umiem docenić wkład wniesiony w książkę. Zapaleni kibice powinni być zadowoleni. Do tego cała gama postaci, a za najciekawszego uznaję samego Macieja. Ciekawie skonstruowany charakter, przemierzający wnikliwie zobrazowane rejony Krakowa. Nie potrafię doczepić się do niczego konkretnego. Proszę uwierzyć, sięgałam po naprawdę fatalne debiuty. Pora na szansę dla nowych!

„Wyśniona jedenastka” to propozycja świetna dla miłośników piłki nożnej, a z tego, co zauważyłam, w Polsce brakuje powieści z tym sportem w tle. Trzymam kciuki za Pawła Fleszara i mam nadzieję, że już wkrótce znajdzie odpowiedniego wydawcę dla swojej książki, uczciwego oraz rozumiejącego drzemiący w autorze potencjał. Przeczuwam, iż w przyszłości możemy spodziewać się też kolejnego tomu, na co liczę, ponieważ warto pielęgnować swoją pasję. Zachęcam do samodzielnego przeczytania publikacji, odnośnik przekieruje na odpowiednią stronę, gdy naciśnie się poniższą okładkę. Polecam, jeśli macie chęć na intrygujący kryminał!

Siedzieli długo na dwóch krańcach łóżka, on nad laptopem, ona nad tabletem. Za oknem pojaśniało, zaczęły śpiewać ptaki, stopniowo zagłuszane przez pierwsze tramwaje i rosnący ruch na Zakopiance. Po drugą kawę już nie chciało jej się iść, przygotowała tę ciecz z rozpuszczalnej. Skończyła czytać i zaczęła od nowa. Miała wrażenie, że po drodze natknęła się na coś, czego nie rozumie. To znaczy – tu wiele rzeczy było dla niej niezrozumiałych, nowych, które musiała przyjąć na wiarę. Ale było coś brzmiącego zwyczajnie, ale obco. Co to było? I to chyba w pierwszej części. Maciej stwierdził, że skoncentruje się na drugiej, bo jeśli Pinilla chciał ukryć jakieś tajemnice, to tylko tam. Co jakiś czas wzdychał ciężko albo stękał żałośnie, więc nawet nie pytała, czy cokolwiek osiągnął.


AUTOR • PAWEŁ FLESZAR
TYTUŁ • „WYŚNIONA JEDENASTKA”
LICZBA STRON • 404

DZIĘKUJĘ AUTOROWI. ZA UDOSTĘPNIENIE EGZEMPLARZA RECENZYJNEGO!

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że kolejne propozycje Cię zaciekawią. :)

      Usuń
  2. Nie przemawia do mnie ta pozycja.
    Serdecznie pozdrawiam.
    www.nacpana-ksiazkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najodpowiedniejsza dla fanów piłki nożnej. :)

      Usuń