SUSAN MALLERY • „TRZY SIOSTRY”

Ludzie różnie reagują w obliczu tragedii. Jedni postanawiają zmienić wszystko, inni przelewają emocje na papier lub udają, że nic się nie stało. Często można znaleźć w tych zachowaniach wspólny mianownik — cichą chęć wydostania z rozpaczy…

Narzeczony Andi porzuca ją przed ołtarzem. Upokorzona kobieta kupuje zaniedbany dom mieszczący się na malutkiej wyspie Blackberry, zamierza zmienić otoczenie i porzucić złe wspomnienia. W tym czasie jej nowe sąsiadki, Boston i Deanna również zmagają się z problemami. Boston, utalentowana plastyczka, nadal nie doszła do siebie po śmierci malutkiego synka. Jej mąż, Zeke, topi smutki w alkoholu. Natomiast Deanna jest tak pochłonięta dbaniem o perfekcję, że zapomina o potrzebach męża i córek. Nadal goni ją widmo nieszczęśliwego dzieciństwa. Andi zaprzyjaźnia się z kobietami i powoli zaczyna otwierać na miłość, gdy poznaje szwagra Boston…

Niedawno zaczęłam przygodę z powieściami typowo obyczajowymi. Susan Mallery nie była mi wcześniej znana, jednak postanowiłam dać jej szansę. Opis książki bardzo mnie zaciekawił, okładka całkiem mi się spodobała. Utrzymana w ciepłych barwach, tchnąca optymizmem i spokojem. Zabrałam się do czytania i przyznam, że lektura mocno mnie wciągnęła. Wystarczyły dwa wieczory, abym ją skończyła. Nie jest to lektura górnolotna, ale taka, która troszeczkę wzruszy i poprawi humor. Bardzo dobra rozrywka, odskocznia po ciężkim dniu. Moja rada jest taka, aby za „Trzy siostry” wziąć się spokojnie. Nawet, gdy nastrój jest kiepski. Gwarantuję, że naprawdę miło spędzicie czas. Susan Mallery swoją książką troszkę mnie wsparła w trudnym momencie, gdy musiałam czymś zająć myśli. Udało jej się to wspaniale!

Przyznam, że na początku spodziewałam się przede wszystkim wtórności. Fakt, opis wydał się ciekawy, ale miałam wrażenie, iż już gdzieś to czytałam. Zawsze podchodzę do wszystkiego z rezerwą, a wówczas spotyka mnie miła niespodzianką. Tak było i tym razem. Susan Mallory zdecydowanie zauroczyła mnie tą opowieścią o trzech kobietach próbujących poskładać swoje życia. Fakt, nie jest to oryginalne. Jednak zapałałam szczerą sympatią do roztrzepanej Andi, melancholijnej Boston i zasadniczej Deanny. Każda z bohaterek jest inna, co pomaga lepiej wczuć się w ich historie. Zwłaszcza, że narracja jest prowadzona w trzeciej osobie. Gwarantuję — nikt się nie pogubi.

Gdyby była podobna do swej matki, wcale by się nie dziwiła, że Madison czuje do niej niechęć, a Colin występuje z tak okropnymi wyrzutami. Ale ona przecież była całkowitym przeciwieństwem swojej matki. sprzątała, gotowała, dzieci były oczkiem w jej głowie. Nikt nigdy nie widział jej pijanej do nieprzytomności, leżącej we własnych wymiocinach. Nigdy nie podniosła ręki na swoje dzieci przenigdy. Żadne z nich, kiedy przechodziła obok, nie cofało się odruchowo.

Styl pisania Mallery jest po prostu przyjemny. Nie ma tutaj górnolotnych słów, ciągnących się w nieskończoność opisów. Za to pojawiają się całkiem dowcipne dialogi. Autorka wiele miejsca poświęca życiu wewnętrznemu bohaterów. Najbardziej ujęła mnie Deanna, według mnie właśnie ta postać została stworzona najlepiej. Powierzchownie wredna, egoistyczna, a w rzeczywistości zraniona i goniona przez demony przeszłości. Doszłam do wniosku, że wśród nas żyje mnóstwo takich osób. Próbujących pokonać lęk poprzez ranienie bliskich, nawet to nieumyślne. To bardzo interesująco poprowadzony wątek.

Nie ma tutaj wątków, których nie da się przewidzieć. Jednak myślę, że to taki konkretny czynnik służący odprężeniu. Razem z bohaterkami przeżywamy ich problemy, jednak w głębi duszy czujemy, iż wszystko dobrze się skończy. A przyjaźń, która się między nimi rodzi wzbudza ciekawość i chęć czytania kolejnych stron. Nie obejrzałam się, a już doszłam do połowy książki. „Trzy siostry” to powieść urocza, ale bynajmniej nie przesłodzona. Tytuł nawiązuje nie tylko do domów stojących na wzgórzu — to też wspaniałe nawiązanie do kobiet, bardzo różnych charakterami, jednak potrafiących wspierać się nawzajem w tych trudnych momentach. Sama chciałabym spotkać takie osoby na swojej drodze.

„Trzy siostry” polecam przede wszystkim osobom, które przepadają za obyczajówkami albo po prostu chciałyby nieco się odprężyć. Mnie się to udało i z przyjemnością sięgnę po inne powieści Susan Mallery. Szczególnie wtedy, gdy spadną na mnie jakieś kłopoty. Wówczas, mam nadzieję, znowu skutecznie poprawię sobie nastrój.

Tak. Byli egoistami i kiedy urodziła Liama, bała się panicznie, że los za ten właśnie egoizm wymierzy im karę. Nikomu o tym nie mówiła, a los, niestety, nie zawiódł. I ukarał okrutnie. Liam zmarł, bo jej pragnienie dziecka było niewystarczające, więc zostało jej odebrane. Nie dlatego, że nie kochała synka. Ale zbyt długo odkładała chwilę jego przyjścia na świat i teraz niegodna jest być matką.


AUTOR • SUSAN MALLERY
TYTUŁ • „TRZY SIOSTRY”
LICZBA STRON • 432
WYDAWNICTWO • HARPER COLLINS
ISBN • 978-83-276-1741-5

DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU HARPER COLLINS ZA UDOSTĘPNIENIE EGZEMPLARZA RECENZYJNEGO.


16 komentarzy:

  1. No nie przepadam za takimi powieści, ale ta nawet mnie zauroczyła. Z pewnością sama bym po nią nie sięgnęła, ale jak ktoś napisze coś pozytywnego, to owszem. :)
    Pozdrawiam ♥
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja często odnoszę wrażenie, że jakaś książka za bardzo mnie nie zainteresuje, ale czyjaś recenzja potrafi mnie skutecznie zachęcić. :D

      Usuń
  2. Mimo przewidywalnej fabuły ja tam lubie takie ksiązki;) jeśli są dowcipne dialogi to ta pozycja doskonale spełnia swoje zadanie. Odprezyc sie i przeczytać sobie przy jakimś ciachu;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię poczytać takie powieści, bo skutecznie odprężają. :)

      Usuń
  3. Cóż, nie najgorzej się zapowiada, a nazwa wyspy jest cudowna - nic tylko zrobić sobie herbatkę Dilmah Blackberry i Vanilia i czytać ksiażkę! Będę się za nią rozglądać. :) Dzięki za info ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak swoją drogą, muszę poszukać tej herbaty! :)

      Usuń
  4. Jakoś nie często sięgam po obyczajówki, ale zdarza się to od czasu do czasu ;) Jak będę miała ochotę na ten gatunek, to na pewno będę pamiętać o "Trzech siostrach".

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też sięgam po takie książki, gdy najdzie mnie chęć, a ta akurat bardzo mi się spodobała. :)

      Usuń
  5. Widziałam ją już na innym blogu. Przeczytam z wielką chęcią, wydaje się idealna dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zachęciłaś mnie do tej pozycji, z chęcią po nią sięgnę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślałam, że trafi w Twój gust. :)

      Usuń
  7. Nie przepadam za książkami tego typu:)
    Pozdrawiam!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem lubię oderwać się od takich bardzo trudnych książek. :)

      Usuń
  8. Nie słyszałam o tej książce, ale wydaje się ciekawa po samym opisie. ;)
    Buziaki. :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jeszcze świeżutka, więc pewnie dlatego o niej wcześniej nie słyszałaś. :)

      Usuń