ROB HART • „MAGAZYN”


Przerażająco prawdziwa powieść o tym, co się dzieje, kiedy Wielki Biznes stosuje metody godne Wielkiego Brata. Oraz o tym, kto zapłaci za to najwyższą cenę.

Paxton nigdy nie sądził, że będzie pracował dla Clouda, gigantycznej firmy technologicznej, która włada praktycznie całym rynkiem amerykańskim, oraz że przeprowadzi się do jednego z jej rozległych obiektów. Szczególnie, że życie w środowisku Clouda — z salami rozrywkowymi, otwartymi przestrzeniami biurowymi i w ogromnych magazynach — jest lepsze niż to, co pozostało na zewnątrz. To znacznie więcej, niż zapewnia ktokolwiek inny.

Zinnie udało się przeniknąć w szeregi Clouda, gdzie pracuje pod przykrywką. Wiele ryzykuje, by wykraść najcenniejsze tajemnice firmy. Paxton ze swoim zwykłym życiem, małymi nadziejami i obawami może okazać się idealnym pionkiem w tej grze, jeśli tylko Zinnia będzie w stanie poświęcić go dla dobra sprawy. Gdy prawda o pobudkach firmy wychodzi na jaw, kobieta musi postawić wszystko na jedną kartę. To ryzykowne zagranie, które może kosztować życie. Wspólnymi siłami Zinnia i Paxton dowiedzą się, do czego Cloud może się posunąć.

____________________

Wszyscy mamy swoje preferencje dotyczące różnych dziedzin życia, różnych dziedzin sztuki. Konkretniej, mam na myśli literaturę. Muszę przyznać, że niezbyt chętnie sięgam po książki poruszające antyutopijne kwestie. Zazwyczaj się w nich gubię, bo po prostu mnie zanudzają. Ale czasem stwierdzam, iż dobrze poszerzać horyzonty, przełamywać trochę nieuzasadnione uprzedzenia i zaznajomić się z powieściami, które normalnie bym zignorowała. Tak właśnie jest w przypadku „Magazynu” autorstwa Roba Harta. Pisarz zasłynął w Stanach serią kryminalną „Ash McKenna”, jednak międzynarodową popularność zaczyna przynosić mu dopiero „Magazyn”. Sam pomysł dojrzewał w Harcie dość długo, kilka razy go porzucał. A finalny efekt przeszedł wszelkie oczekiwania — również moje. Spodziewałam się kolejnej wtórnej fabuły, w zamian otrzymując całkiem zgrabnie skonstruowaną powieść, naprawdę wciągającą, aż do ostatniej strony. Cóż, warto wychodzić ze swej „strefy komfortu”, używając modnego sformułowania!

Po kilku minutach kolejka ruszyła i Zinnia mogła wysiąść na swojej stacji. Wjechała na piętro i otworzyła drzwi mieszkania. Pstryknęła włącznik światła. Na ladzie stało pudełko. Znieruchomiała. Po pierwsze dlatego, że zdążyła zapomnieć o zamówieniu, a po drugie, ponieważ spodziewała się, że paczka będzie czekała na nią pod drzwiami albo w jakimś punkcie, z którego będzie musiała ją odebrać, a nie w kuchni, bo to oznaczało, że ktoś miał dostęp do mieszkania.
Sprawdziła całe lokuj; szybko poszło. Przesunęła dłonią w tych miejscach, do których nie dotarła wzrokiem. Zajrzała do szafek i do szafy, żeby się upewnić, że intruz nie pozostawił, przypadkiem albo celowo, innych przedmiotów. Następnie skontrolowała torbę. Zestaw do makijażu był nietknięty, laptopa też nikt nie otwierał — gdyby próbował to zrobić ktoś niepowołany, mechanizm zabezpieczający stopiłby bebechy komputera.

„Chmura” to nie tylko serce konsumpcjonizmu, to istny styl życia. Wymyślony przez Gibsona Wellsa, rozpływającego się nad własnym geniuszem. W „Chmurze” kupisz, co zechcesz. Dosłownie. Zamówienie pod same drzwi dostarczy odpowiednio zaprogramowany dron. Konkurencja nie ma najmniejszych szans z tymi cudami techniki. Firma zapewnia pracownikom wszystko: mieszkania, opiekę zdrowotną, zarobek. Ale co kryje się za piękną fasadą? Kontrola społeczeństwa. Mimo tego, mnóstwo ludzi marzy o byciu częścią tej wspólnoty. Jeden z głównych bohaterów, Paxton, nigdy nie spodziewał się, iż „Chmura” da mu rację bytu. Szary człowiek, będący kimś niezastąpionym dla kobiety o imieniu Zinnia…

Całość czyta się bardzo szybko. Naprawdę trudno było mi uwierzyć, że książka aż tak mnie zaciekawi. Jak widać, ocenianie po pozorach zawsze jest błędne. Rob Hart używa prostego języka, bez silenia na przesadną pompatyczność. Akcja pędzi, lecz nie zostawia czytelnika z mnóstwem znaków zapytania wokół, nie ma potrzeby cofania się o kilka stron, aby zrozumieć tekst. Zakończenie zaskakuje. Dobra rozrywka na zimowe wieczory, ciężko znaleźć konkretniejsze wady. Możliwe, że brakuje mi obycia w klimatach antyutopijnych, aczkolwiek sądzę, iż fani gatunku będą zadowoleni.

Rob Hart w swojej książce pokazuje, że największym zagrożeniem dla człowieka jest drugi człowiek. Technologia to wyłącznie narzędzie, które nie potrafi samo myśleć, potrzebuje osoby „dowodzącej”. Autor przedstawia moc umiejętności adaptacyjnych, na przykładzie Paxtona. Nowy system budzi w nim grozę oraz pogardę, ale równocześnie daje możliwość zwyczajnego istnienia. Oczywiście, na własnych warunkach. Jak rozwiązać ten moralny problem? Z drugiej strony, widzimy Zinnę, wysłaną w celu zniszczenia skrupulatnie budowanego ładu. Czy Paxton będzie w stanie jej w pomóc, choćby nieświadomie? Mężczyzna w pewnym momencie zaczyna akceptować całą sytuację. Podobnie większość społeczeństwa. Walka jednostek z masą — Hart świetnie nakreślił to zagadnienie.

Miała Cynthię, Paxtona i Miguela. To wystarczająco dużo znajomych. Najwyraźniej tak to się tutaj odbywało: ludzie stale ocierali się o siebie, ale rzadko nawiązywali bliższe kontakty. Nie było zebrań, spotkań, zajęć grupowych, jedynie krótkie rozmowy w pokojach socjalnych. Zinnia ukuła teorię, zgodnie z którą im więcej czasu spędzałeś z jakąś osobą, tym usilniej algorytm odpowiedziały za grafik pracy starał się was rozdzielić. Ona i Paxton zaczynali z podobnym rozkładem dnia, ale z czasem układ zupełnie się rozjechał i teraz Paxton skończył służbę cztery, pięć godzin wcześniej niż ona zmianę. To samo z Miguelem — kilka razy próbowała wezwać go przez zegarek, ale akurat nigdy nie było go w pracy. Widywała go z daleka, jak przechadzał się promenadą. 
Niemniej ludzie rozmawiali ze sobą. W łazienkach, w kolejkach do skanerów. Robili to przeważnie przyciszonym głosem.

Ktoś stwierdził, iż „Chmura” nadawałaby się jako scenariusz do któregoś z odcinków słynnego serialu „Black Mirror”. I ja się z tą opinią w pełni zgadzam! Hart stworzył interesującą powieść, zostawiającą czytelnika z refleksjami na temat naszego współczesnego świata. Czym jest teraz „wolność”? Pytanie banalne, choć rzeczywiście zasadne. Ile oddajemy za możliwość dzielenia się zdjęciami? Nawet telefon stał się miniaturowym komputerkiem, zdolnym do rozpoznawania twarzy. Zabawna funkcja. A jak daleko w tym wszystkim zabrniemy…?


AUTOR • ROB HART
TYTUŁ • „MAGAZYN”
TŁUMACZENIE • JACEK ŻUŁAWIK
LICZBA STRON • 496
WYDAWNICTWO • W.A.B.
ISBN • 978-83-276-4748-1

EGZEMPLARZ RECENZYJNY UDOSTĘPNIŁO WYDAWNICTWO W.A.B.  — DZIĘKUJĘ!

4 komentarze:

  1. Być może kiedyś przeczytam, ale nie jest to mój priorytet czytelniczy. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka nie dla mnie.
    Buziaki. ;***

    P.

    https://zycie-wsrod-ksiazekk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że inne propozycje Ci się spodobają. :)

      Usuń