JACEK ŁUKAWSKI • „KREW I STAL”

Krew, pot, łzy — z tego składa się prawdziwa walka. Jak wśród pewnego strachu odnaleźć moc? Jak zachować przejrzystość myśli, gdy jesteśmy atakowani? Czując na plecach oddech śmierci…

Wondettel przed ponad wiekiem nawiedził przerażający kataklizm, a żniwo tragedii nadal jest zbierane. Nie można przejść ziemi, którą z tego powodu nazwano Martwicą. Istnieje jednak śmiałek, który musi zebrać w sobie całą odwagę i dokonać niemożliwego — ma na imię Arthorn. To królewski posłaniec mający za zadanie poprowadzić komesa Dartora i jego oddział do prawdziwego celu. Jakiego? To wie właśnie Arthorn. Lecz nawet on nie jest do końca świadom niebezpieczeństw czyhających na podróżników…

Do polskiego fantasy zwykle podchodzę sceptycznie. Nie mam dużej wiedzy w tym temacie, choć staram się ją poszerzać. Dlatego zdecydowałam się na przeczytanie debiutu Jacka Łukawskiego. Zaintrygował mnie tytuł, okładka i opis. Postanowiłam spróbować. Wydanie jest naprawdę świetne, w środku znajdziemy także szereg rysunków, naprawdę ciekawie wykonanych. Tak zachęcona wzięłam się za czytanie i zniknęłam na parę godzin. Warto wspomnieć, że w nasze ręce trafia dopiero pierwszy tom, a zaplanowano trylogię. Jestem z tego powodu zadowolona, bo „Krew i stal” to rozrywka na sporym poziomie. A autor miał ciężką drogę do przybycia. Trudno przebić się wśród ostatniego nawału fantasy, a jemu może się to zdecydowanie udać. I trzymam za to mocno kciuki!

Jak wspominałam, nie jestem wyjadaczem w polskim fantasy, jednak w „Krwi i stali” słyszę pewne echa „Wiedźmina”. Daleko temu do wady, bo w końcu to książka, która zawsze jakoś prowadzi inne. Mimo tego twórczość Jacka Łukawskiego jest oryginalna. Polega to na udanej zabawie klasyką, równocześnie dopisując własną treść i pomysły. Bohaterowie, których stworzył potrafią wzbudzić w czytelniku odpowiednie emocje. Nie ma tutaj miejsca na kiepskie kopiowanie, zaręczam. I to uznaję za jeden z największych plusów debiutu Łukawskiego, bo pewne rzeczy po prostu potrafią się przejeść. Zwłaszcza, gdy trzeba mierzyć się z legendą.

Gdy wyszli na zasnute mgłami łąki, świtało. Przed nimi, na wystającej ponad opary skalnej wyspie, wznosiły się szare mury, nad którymi górowała stara dzwonnica. Kilku żołnierzy wspięło się po nierówno wykutej drodze, którą zagradzały ogromne, solidne wrota. Długo nawoływali i walili w nie, czym popadło. Nikt nie odpowiedział.

Styl pisania Łukawskiego nie każdemu może się spodobać, ale mnie przypadł do gustu. Opisy są dość długie, ale ciekawe. Zgrabnie wprawiają nas w atmosferę miejsc i odnosi się wrażenie, że podróżujemy razem z bohaterami, oglądając otaczający świat ich oczami. To sprawia, iż powieść bez problemu wciąga, nęci i trudno się od niej oderwać. Dialogi wzbogacono o archaizmy, co doceniam, choć są osoby, które nie lubią takich zabiegów. Ja należę właśnie do tej pierwszej kategorii.

Oczywiście, nie jest to książka, która ma za zadanie wzbudzać w czytelniku same filozoficzne rozważania nad sensem istnienia. Chodzi raczej o przyjemne spędzenie czasu, wdrążenie się w historię i ekscytację w oczekiwaniu na dwa kolejne tomy. Czuć w tym pasję. Nie znam Jacka Łukawskiego osobiście, ale jestem pewna, że stworzył swoją powieść po prostu z radością wynikającą z pisania. Bez zbędnego nastawiania się na poklask i zysk. Widzę szczerość, która idzie w parze ze świetnym wykonaniem. Dlatego trzymam kciuki za jego dalszą karierę i życzę grona wielbicieli — zasłużył!

Komu polecę „Krew i stal”? Przede wszystkim fanom gatunku, czego można się domyślić. Jednocześnie tym, którzy chcą poszerzać horyzonty i sięgać po nieznane. Ja przy okazji czytania odkryłam w sobie kiełkującą pasję do fantasy. A myślę, że taka jest właśnie dobra lektura — popychająca do odkrywania.

Blask słońca oślepił ich, gdy wyjechali znienacka spod leśnego baldachimu wprost nad krawędź urwiska. Wstrzymali konie i w zachwycie wpatrywali się w krajobraz rozpościerający się przed ich oczami. Przytłaczające swym ogromem Smocze Góry, których szczyty znikały wśród chmur, zdawały się na wyciągnięcie ręki.

AUTOR • JACEK ŁUKAWSKI
TYTUŁ • „KREW I STAL”
LICZBA STRON • 384
WYDAWNICTWO • SQN
ISBN • 978-83-7924-584-0

DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU SQN ZA UDOSTĘPNIENIE EGZEMPLARZA 
RECENZYJNEGO.

18 komentarzy:

  1. Również jestem sceptycznie nastawiona do polskiego fantasy, ale chyba nie przeczytam. Wątpię, żeby te klimaty przypadły mi do gustu :)
    Piszesz coraz to lepsze recenzje ^^
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na recenzję "Każdego dnia"! :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło się rozczarowałam, mimo mojego sceptycznego spojrzenia. :) Aż mnie naszła chęć, aby bardziej zgłębić się w fantasy!

      Usuń
  2. Chce poszerzać horyzonty a ostatnio miałam szczeście z debiutem wiec moze i tym razem bede zadowolona;) mam nadzieje, ze moja biblioteka zakupi szybko te ksiązke;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem w szoku, bo ostatnio trafiam na same dobre książki! :D

      Usuń
  3. Hmm, raczej nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że kolejna książka trafi w Twój gust. :)

      Usuń
  4. Sama okładka zachęca do przeczytania, więc może to zrobię. ;)
    Buziaki. :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Auć, coś zdecydowanie nie dla mnie. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja reakcja na początku była podobna, ale się zdziwiłam w trakcie czytania! :)

      Usuń
  6. Widziałam książkę w nowościach i chętnie bym ją przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, książka jest jeszcze świeżutka. :)

      Usuń
  7. Fantasy czytałam namiętnie, chociaż to polskie jakoś nigdy mnie szczególnie nie pociągało. Po "Krew i stal" pewnie nie sięgnę z premedytacją, ale jeśli trafi w moje ręce, to z pewnością "ogarnę".

    Bardzo przyjemna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze miałam wrażenie pewnej wtórności w polskim fantasy, choć niewiele tego czytałam. Łukawski akurat pozytywnie mnie zaskoczył! :)

      Usuń
  8. Książkę już mam u siebie i niedługo zamierzam zacząć ją czytać.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii. :)

      Usuń
  9. świetna recenzja, ostatnio przełamuję uprzedzenia co do polskich autorów, dopisuję tę książkę do listy. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja właśnie też pokonuję moje dziwne uprzedzenia. Z całkiem niezłym skutkiem!

      Usuń