STEPHANIE LAURENS • „UWODZICIELKA”


Czy da się uciec przed przeznaczeniem? Czy warto podsycać płomienie uczucia, które nie ma prawa bytu? I to z tak prozaicznych, choć równocześnie ważnych względów. Przed takimi dylematami staje zakochany mężczyzna, pełen obaw — i miłości…


Dziewiętnastowieczna Szkocja, pełna magii i piękna. To tutaj żyje Lucilla Cynster, kobieta specyficzna, służąca bóstwu. Równocześnie czekająca na przeznaczoną jej miłość — a bardzo wierzy w obraną ścieżkę. Thomas Carrick jednak wie, że nie może poddać się emocjom. Mimo upływu lat pamięta o Lucilli, co doprowadza go do rozpaczy. Równocześnie próbuje szukać odpowiedniej żony. Niestety, żadna nie jest w stanie równać się z panną Cynster. Mężczyzna unika miejsc, gdzie może spotkać Lucillę. Pewnego dnia wszystko się zmienia — ich drogi znowu się krzyżują za sprawą tajemniczych zdarzeń, które nawiedzają rodzinę Thomasa…

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Stephanie Laurens. Do sięgnięcia po książkę zachęcił mnie przede wszystkim jej opis — niesamowicie interesuję się Szkocją, więc uznałam, że trafiła się dobra okazja na zaspokojenie swej ciekawości. Jakoś w trakcie lektury dowiedziałam się, że mam do czynienia z drugim tomem serii! Trochę się zaniepokoiłam, ale już teraz zaręczam, iż bez problemu można połapać się w akcji. Jednak, mimo tego, zamierzam sięgnąć również po poprzedniczkę. Dla lepszego wchłonięcia się w całą sagę. Okładka może nie do końca trafia w mój gust, ale pasuje do fabuły i całkiem nieźle prezentuje się na półce. Zwłaszcza, jeśli zamierzamy zebrać całą kolekcję. Wówczas wszystko pasuje. Każdą stronę zdobią ciekawe ornamenty. Czcionka jest dość duża. Pozytywnie wpływa to na jakość czytania — zwłaszcza dla tych, którym łatwo męczy się wzrok.

Co jakiś czas nachodzi mnie ochota na coś lekkiego. Niezobowiązującą powieść, potrafiącą oderwać czytelnika od rzeczywistości i przykrych myśli. W ostatnim czasie trafiłam na sporo romansów, jednak „Uwodzicielka” jest czymś specyficznym w tej kategorii. Przede wszystkim spodobał mi się wątek skupiający na tajemnicach okalających głównych bohaterów. Oczywiście, nie każdą jeszcze rozwiązano. Zainteresowani muszą wówczas sięgnąć po kolejny tom, co akurat jest normalne — rozbudowywanie historii na kilka książek. Takie zabiegi sprawiają, że ma się potrzebę poznania. „Uwodzicielce” daleko do typowego romansu. Na pierwszy plan wysuwa się przede wszystkim kryminał, zagadka. Autorka nie zapomina też o nucie miłości. Pozytywne połączenie.

Zawrotny, niefrasobliwy, obezwładniający pocałunek trwał, przeciągał się — nie było to już starcie, lecz zderzenie pragnień. Potrzeb, żądz. I nie przeciwstawnych, lecz zbieżnych. Łączących się, zlewających i rosnących. Z jej strony świadomych, nie miał co do tego wątpliwości; z jego strony — niezaprzeczalnych, których nie mógł się wyrzec, niezależnych od woli. Wiedział, że powinni przestać, skończyć z tym, zanim straci wszelką nadzieję, że uda mu się od niej oderwać. Kiedykolwiek ją puścić.

Żadna z postaci nie wzbudziła we mnie naprawdę spektakularnych emocji, ale z całej gamy mogę wyróżnić Lucillę. Zadziorna, potrafiąca wziąć sprawy w swoje ręce. Taka Scarlett O’Hara, w swoich najlepszych momentach. Przepadam za bohaterkami skrojonymi w ten sposób, bo zawsze dodają przypraw do całej akcji. Natomiast Thomas momentami działał mi na nerwy. W ogólnym całokształcie wypadł „tylko” w porządku, daleko mu do charakternej Lucilli.  Muszę przyznać, że wybrałabym dla niej innego partnera. Cóż, jednak wówczas czytałabym zupełnie różną od tej powieść, prawda?

Styl pisania Stephanie Laurens jest dość nierówny. Początkowo trudno mi było znaleźć odpowiedni rytm czytania, nie wciągnęłam się tak od razu. Dopiero z kolejnymi rozdziałami zaczęłam czerpać przyjemność z lektury, choć nadal nie czułam zachwytu totalnego. Ot, miłe wypełnienie wieczoru. Akcja momentami się wlokła, aby za chwilę zbombardować dobrymi fragmentami. Stąd mój niedosyt — kilka rzeczy po prostu usunęłabym. Książka straciłaby na objętości, ale zyskała na wartości. To takie mieszane uczucia, bo nie odczuwam zmarnowanego czasu. Całkiem dobrze bawiłam się podczas lektury. Po prostu nie do końca odpowiada mi warsztat Stephanie Laurens. Równocześnie wiem, że sięgnę po kolejną część, bo sama historia mnie zaciekawiła. I liczę, że tym razem będzie dużo lepiej.

„Uwodzicielkę” polecam przede wszystkim osobom, które lubią romanse z domieszką intryg. Czytelnikom potrzebującym odsapnięcia od wymagających książek. I fanom cykli, naturalnie. Przygody Lucilli i Thomasa potrafią wciągnąć. Zwłaszcza po męczącym dniu.

Urodził się niedaleko stad. Najważniejsze lata, które go ukształtowały, spędził w pobliżu, na tych ziemiach. Nie zdawał sobie sprawy, że poczucie związku z tą okolicą wciąż w nim żyje, pod fasadą światowca, za którą krył się po przeprowadzce do Glasgow, mieszkając tam… gdzie, jeśli miał być szczery, był coraz bardziej znudzony. Nie interesami, prowadzeniem firmy, lecz innymi aspektami tamtejszego życia.

AUTOR • STEPHANIE LAURENS
TYTUŁ • „UWODZICIELKA”
LICZBA STRON • 416
WYDAWNICTWO • HARPER COLLINS
ISBN • 978-83-276-1773-6


DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU HARPER COLLINS ZA UDOSTĘPNIENIE EGZEMPLARZA RECENZYJNEGO.

14 komentarzy:

  1. Uwielbiam powieści, w których główną rolę grają tajemnice ukrywane przez bohaterów. Myślę, że mogłabym odnaleźć się w tej pozycji. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdecydowanie najlepszy wątek w tej powieści. :)

      Usuń
  2. Lubię romanse z domieszką intryg, więc to książka dla mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książki z tajemnicami to coś dla mnie :) Myślę, że bliżej przyjrzę się temu tytułowi.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać, jeśli przypadnie Ci do gustu! :)

      Usuń
  4. Właśnie skończyłam czytać, wkrótce o niej napiszę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Romanse jakoś mi średnio "podchodzą", ale zawsze z miłą chęcią czytam Twoje recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć! Nominowałam cię do LBA, tutaj znajdziesz więcej szczegółów ;) http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/2016/04/juz-szosty-raz-liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam o tej książce i jakoś nie czuje specjalnie potrzeby, aby ją przeczytać. ;)
    Buziaki. :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że kolejne propozycje Cię zainteresują! :)

      Usuń