JAMES R. DOTY • „MÓZG I SERCE. MAGICZNY DUET”


Ciało i umysł — jedno wpływa na drugie, są nierozerwalne. Często słyszymy o czysto fizycznych chorobach wywoływanych przez emocje. Często sami zmagamy się z wieloma problemami, ogromem stresu, zapominamy o empatii. Jak odnaleźć równowagę?

James R. Doty jest wybitnym neurochirurgiem. Mimo wielu obowiązków znalazł czas, aby napisać książkę i podzielić się z ludźmi swoimi przeżyciami. Przyszedł na świat w biednej rodzinie, gdzie od samego początku spadła na niego lawina kłopotów. Jego matka chorowała na depresję, ojciec był alkoholikiem. Jim musiał troszczyć się o rodziców i brata. Wszystko odmienia się, gdy w wieku dwunastu lat chłopak trafia w sklepie iluzjonistycznym na kobietę o imieniu Ruth, która uczy Jamesa wielu pożytecznych lekcji. Lekcji sprawiających, że można uwierzyć w swoje możliwości, sięgnąć po marzenia, dotrzeć do upragnionego celu.

Początkowo sądziłam, że to książka o charakterze typowo naukowym. Do lektury zachęciła mnie rekomendacja samego Dalajlamy, postaci ważnej i godnej zaufania. Wcześniej nie słyszałam o autorze, postanowiłam nadrobić zaległości. Kłamałabym, gdybym stwierdziła, iż wydanie nie podbiło mojego serca. Jest przepiękne. Egzemplarz idealnie sprawdzi się w roli prezentu, ponieważ szata graficzna idealnie pasuje do treści. Treści skłaniającej do wielu przemyśleń. Muszę zaznaczyć — trudno zaklasyfikować tę pozycję. Poradnik? Raczej nie. Chyba najtrafniej można całość uznać jako autobiografię z morałem, rozwikłującą zagadki. Odpowiadającą na wiele pytań, które prawdopodobnie każdy z nas zdążył sobie zadać. Sporo osób zdaje sobie sprawę z faktu, iż harmonia pomiędzy poznaniem i emocją jest kluczem do uzyskania spokoju. Czy można udowodnić prawdę tego stwierdzenia? Doty postanowił wyjść naprzeciw oczekiwaniom, w zajmujący sposób przekazał swoją wiedzę, zbieraną latami. Zaufałam jego opiniom.


Bycie lekarzem zobowiązuje. To zawód bardzo ceniony, wymagający też poświęceń. James Doty opisuje perypetie, które mu towarzyszyły przez lata kariery. Szczerze przyznaje, że sukces momentami uderzał mu do głowy i zapominał o szczerym uśmiechu. Zamiast tego cechowała go buta i arogancja. Stres towarzyszył mu ciągle, szukał tanich rozrywek mających pomóc mu w radzeniu sobie z nadszarpniętymi nerwami. Autor pokazuje popełniane przez siebie błędy, nie tworzy otoczki idealnego anioła. Przyznaje, że kłopoty były potrzebne, aby móc zastanowić się nad sobą, przyszłością. I po raz kolejny pochylić nad lekcjami pozostawionymi przez Ruth. A te powinien poznać każdy.

Zupełnie nie zdawałem sobie sprawy, że w mojej głowie rozbrzmiewają głosy. Usłyszałem je dopiero wtedy, kiedy ona zwróciła mi na nie uwagę. Nie wiedziałem, że są aż tak głośne. Zorientowałem się dzięki Ruth, która pewnego dnia poprosiła mnie, żebym spróbował je uciszyć. Trudno mi było ćwiczyć i uczyć się sztuki relaksacji, zwłaszcza w domu, w naszym małym mieszkaniu, w którym zawsze grał telewizor i przy każdym głębokim oddechu wciągało się do płuc wiszący w powietrzu zastarzały dym z papierosów.

Ruth nauczyła Jamesa czterech sztuczek. Relaksacji ciała, oswajania umysłu, otwierania serca i precyzowania zamierzeń. Ta trzecia jest najważniejsza, acz bardzo trudna. Podobnie umiejętność wizualizowania i wiary. Mimo potknięć, mimo załamań. Doty przyznaje, że nie doceniał roli serca. To ono wysyła mnóstwo sygnałów do mózgu, o dziwo więcej niż mózg do serca. Są naczyniami połączonymi, katastrofą grozi zaniedbanie jednego z nich. Ta komunikacja pełni specyficzną rolę, warto sobie ją uświadomić, w czym pomaga lektura książki. Już na studiach James zorientował się, że wiedza nabyta dzięki Ruth przyda mu się w późniejszych latach.

Niektórzy zapewne stwierdzą, że ta publikacja jest aż zbyt uduchowiona. Osobiście lubię tego typu klimaty, jednak należy pamiętać — Doty podszedł do sprawy profesjonalnie, również w roli lekarza i nauką popierał swe tezy. Warto przytoczyć stwierdzenie, iż „jego religia to życzliwość”. Czyż nie do tego powinna sprowadzać się rzeczywistość? Często okrutna, ale cudownie okazywać szczere dobro, bezinteresownie. Początki z książką Jamesa mogą być trudne. Nie zniechęcajcie się — warto przystanąć, pomyśleć, poczuć. Posiadamy wiele, choć trudno korzystać z dostępnych możliwości. Brak w tym różdżki sprawiającej, że każde zamierzenie się uda, bez wkładu własnego. „Mózg i serce. Magiczny duet” czarodziejsko nastawia na ciężką pracę.

To wspaniała historia, bardzo szczera. Ukłon w stronę osoby, która pomogła autorowi w całym jego życiu, uświadomiła mu proste prawdy, choć ciężkie w odkryciu. Czasem o nich zapominamy, nie zauważamy ich. James R. Doty sprawia, że wszystkie mądre słowa ciągle krążą w głowie.

Wszystkich nas łączy jedno, a mianowicie to, że pierwszym dźwiękiem, który w życiu usłyszymy, jest bicie serca matki. Ten równomierny rytm jest pierwszą formą więzi znaną każdemu z nas, nieuświadomioną w umyśle, ale zapisaną w sercu. Ono jest źródłem naszego dobrostanu i poczucia bezpieczeństwa. W nim tworzy się więź, która nas łączy, i tam pękają więzy przy rozstaniu. Serce ma swoją magiczną moc — jest nią miłość.


AUTOR • JAMES R. DOTY
TYTUŁ • „MÓZG I SERCE. MAGICZNY DUET”
LICZBA STRON • 336
WYDAWNICTWO • REBIS
ISBN • 978-83-8062-052-0

DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU REBIS ZA UDOSTĘPNIENIE EGZEMPLARZA RECENZYJNEGO.

2 komentarze:

  1. Zapamiętam sobie ten tytuł. ;) Brzmi ciekawie i nie jest pustą książka, o której szybko się zapomni, tak czuję. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. To bardzo wartościowa lektura. :)

      Usuń