ANNA SNOEKSTRA • „CÓRECZKA”


Każdy czasami chciałby zmienić swoje życie. Czy zdołalibyśmy je porzucić, gdyby nadarzyła się okazja? Trudno sobie wyobrazić sytuację pełną aż takich zawirowań. Jakie konsekwencje przyniosłoby przywłaszczenie cudzej tożsamości? Ile można grać czyjąś rolę? Wszyscy posiadamy tajemnice…

Bezdomna dwudziestosiedmiolatka zostaje przyłapana na kradzieży w sklepie. Policjantom mówi, że jest zaginioną Rebeką Winter. Opowiada historię o swoim porwaniu i wyraża życzenie powrotu do rodziny. Niestety, kłamie. Wykorzystuje uderzające podobieństwo, równocześnie planując ucieczkę podczas transportu. Nie daje rady zbiec. Postanawia wcielić się w Rebekę i spokojnie udawać przed otoczeniem. Z czasem wychodzą na jaw dziwne fakty. Niewielu bliskich wierzy w szczęśliwe zakończenie i ufa dziewczynie. Okazuje się, że Winterowie kryją mnóstwo sekretów — i to niebezpiecznych. Detektyw, Andopolis, pragnie rozwikłać sprawę zaginięcia Rebeki. Ciągle szuka porywacza i coraz bardziej wątpi w szczerość domniemanej odnalezionej…

Anna Snoekstra pracuje jako scenarzystka. „Córeczka” to jej debiut powieściowy, mocny thriller. Co pewien czas lubię sięgnąć po książki tego typu, choć przyznaję, że najchętniej dzieje się to zimą. Wówczas mogę stworzyć lepszą atmosferę. Koc, ciemność za oknem, gorąca herbata. Postanowiłam skorzystać z sytuacji, gdy pogoda znowu nie rozpieszcza i skupiłam na lekturze. W pierwszym odruchu podeszłam do pomysłu przeczytania sceptycznie, stosunkowo rzadko trafiają się idealne pozycje. Jednak muszę przyznać, że „Córeczka” całkiem mnie zaskoczyła. Szczególnie ze względu na poprowadzenie fabuły. Sam pomysł może wydawać się mało oryginalny (powstało sporo filmów o tematyce przywłaszczenia tożsamości), ale wykonanie — zasługuje na uznanie. Gdybym nie poznała krótkiej biografii Snoekstry, to chyba natychmiast bym skojarzyła, że musiała mieć styczność ze scenariopisarstwem. To specyficzny rys, charakterystyczny przy takowej pracy. Nie da się go pozbyć.


Oczywiście, należy wspomnieć, że pewne sytuacje w książce stały się zbyt łatwo. Czy istnieje tak prosty sposób podszycia się pod kompletnie obcego człowieka? Wiem, iż w przeciwnym razie akcja nie miałaby większego sensu, więc przymknę oko. W końcu literatura powinna nas odrywać od rzeczywistości. Za delikatne wyjaśnienie można uznać wyjątkową pamięć „Rebeki”, która zauważała najdrobniejsze szczegóły, aby móc dobrze się wcielić. To prowadzi do zauważenia, że autorka dużo miejsca poświęciła na analizę ludzkiej psychiki. Wyszło jej to dość zgrabnie, odpowiednio połączyła wątki i stworzyła spójną całość. Bez przekombinowania, zbędnych rozciągnięć. To sprawia, że unikamy znużenia.

Wytężyła słuch. Sekundy wydawały się wiecznością. Cieszy nie mącił żaden dźwięk. Może to był tylko zły sen. Wiedziała, że powinna otworzyć oczy, sprawdzić, upewnić się. Odgłos przebijał się przez ciszę. Był tak słaby, że niemal niesłyszalny. Kocie pomrukiwanie. Bardzo powoli uniosła powieki. Natychmiast dostrzegła brak Hektora. Widziała tylko wgnieciony ślad po jego puszystym ciele. Po chwili go zobaczyła. Siedział w rogu pokoju i mruczał, patrząc na coś. Miała  ochotę zaśmiać się z samej siebie. To tylko kot.

Snoekstra potrafi nieźle budować napięcie. Przeplata przeszłość z teraźniejszością, ujawniając oblicze prawdziwej Bec. Za to „aktorka” w trakcie powieści rozwija charakter. Z aroganckiej i pozbawionej skrupułów staje się bardziej znośna, empatyczna, próbująca rozwikłać istny węzeł gordyjski. Nie od razu domyśliłam się zakończenia, momentami podejrzewałam o złe zamiary praktycznie każdego. Zostałam zapędzona w labirynt kłamstw i kłamstewek, które doprowadziły do w miarę intrygującego finału. Nawiązując do mych wcześniejszych słów — warto poczytać po zmroku, wtedy zmysły się wyostrzają, a lektura przynosi większą radość.

Autorka dba o plastyczność opisów, posługuje się ładnym językiem, zachowując proporcje między szczegółami a dialogami. Za główny minus uznaję samych bohaterów, gdyż nie są specjalnie charakterystyczni. Zbijają się w masę, choć główna postać, nasza bezimienna dziewczyna, odrobinę się wyróżnia. Chciałabym też dowiedzieć się o niej więcej informacji, nie znamy nawet jej danych — zupełnie nic. Jakby posłużyła wyłącznie za narzędzie. Trochę urwano ten wątek, zbyt szybko, moim zdaniem. Za to ciekawie przedstawiono sztuczne zachowania, pozory idealnej rodziny, tak naprawdę gnijącej od środka. Myślę, że Snoekstra w ciągu następnych lat wyrobi sobie warsztat, dlatego daję jej kredyt zaufania, czekając na kolejne publikacje.

„Córeczka” przypadnie do gustu osobom dopiero rozpoczynającym przygodę z thrillerami. Miłośnicy gatunku mogą poczuć rozczarowanie, o ile nie szukają czegoś lżejszego kalibru, odpoczynku od trudniejszych powieści. Będę obserwować poczynania autorki, trzymam za nią kciuki i liczę, że wciąż będzie się rozwijać.

W pierwszym momencie Bec sądziła, że krzyk słyszała we śnie. To był okropny sen, jeden z najgorszych koszmarów. Po przebudzeniu przerażające obrazy towarzyszyły jej jeszcze przez chwilę, nim cofnęły się do podświadomości. Jednak krzyk nie ucichł, a trochę już spokojniejsza Bec uważnie mu się przysłuchiwała. Był bez wątpienia realny. Może krzyczała mama, może tata, a może któryś z braci. Wstała z łóżka i zaczęła iść do drzwi, ale tańczyły jej przed oczami. Gałka u drzwi zamigotała.


AUTOR • ANNA SNOEKSTRA
TYTUŁ • „CÓRECZKA”
LICZBA STRON • 272
WYDAWNICTWO • HARPERCOLLINS POLSKA
ISBN • 978-83-2762-518-2

DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU HARPERCOLLINS POLSKA ZA UDOSTĘPNIENIE EGZEMPLARZA RECENZYJNEGO.

14 komentarzy:

  1. Miałam ochotę na tę książkę, ale nic mnie tak nie denerwuje jak brak wyrazistości bohaterów. Jeszcze się zastanowię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje uczucia względem tej książki są bardzo mieszane…

      Usuń
  2. To pewnie coś dla mnie, na początek, gdyż mając te 21 lat pasowałoby zacząć czytać cos więcej, prócz młodzieżówek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że na sam początek „Córeczka” będzie dobrym wyborem. :)

      Usuń
  3. Brrr, brzmi mrocznie i przerażająco, ale tego chyba właśnie mi trzeba. W zasadzie nigdy nie sięgałam za bardzo po tego typu powieści, ale ostatnio ciągnie mnie do nich coraz bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam tak samo! Początkowo sceptycznie podchodziłam do powieści tego typu. Aktualnie bardzo mi się podobają. :)

      Usuń
  4. Mimo wszystko chyba dam jej szansę. Co prawda trochę mnie zniechęcają bohaterowie i lekkość, jako że to thriller, więc dla mnie powinien być chyba bardziej mroczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem. Szukałam mroku, który pojawił się u Elisabeth Herrmann. Snoekstra poszła w lżejszą stronę, niestety. :(

      Usuń
  5. Bardzo ciekawa pozycja, wkrótce z całą pewnością zapoznam się z nią bliżej. Okładka hipnotyzująca, niemal magiczna, bardzo mnie do siebie przyciąga :) Obserwuję.

    Pozdrawiam,
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, okładka akurat jest interesująca. :)

      Usuń
  6. Mnie tam się spodobała bardzo. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że zrobię jeszcze jedno podejście. :)

      Usuń
  7. Mam w planach sięgnąć po nią. Myślę że mi by się spodobała, chociaż czasem faktycznie tak bywa, że jak się czyta wiele podobnych książek, to niektóre rozczarowują...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym w przyszłości dać tej książce kolejną szansę. Liczę, że wówczas bardziej do mnie przemówi.

      Usuń