BEATA DMOWSKA • „SPADEK”


Czasem potrzeba radykalnych decyzji, aby zmienić swoje życie na lepsze. To niełatwe zadanie, zwłaszcza w sytuacji, gdy ciągle napotykamy na swojej drodze przeszkody. Czy maczają w tym palce nadprzyrodzone siły? A może prawda jest prostsza?

Zdrada małżeńska to banał… o ile przydarza się innym.

Kiedy Natalia odkrywa zdradę męża, najpierw próbuje uratować związek, szybko jednak dochodzi do wniosku, że nie warto. Z dnia na dzień podejmuje decyzję o przeprowadzce na wieś. W domu odziedziczonym po dziadkach, wśród życzliwych ludzi, pragnie odzyskać wewnętrzną równowagę. Na początku rzeczywiście jest miło, ale atmosfera wokół niej gęstnieje z dnia na dzień. Przebite opony można potraktować tylko jako ostrzeżenie, ale kolejne wydarzenia to już jawna groźba. Komuś tak bardzo zależy, by Natalia wróciła do miasta, że posunął się nawet do morderstwa. 

Na jaw wychodzi coraz więcej rodzinnych sekretów, nie zawsze przyjemnych. Wydaje się, że Natalia oprócz domu dostała w spadku pokaźną listę kłopotów i trudnych spraw do załatwienia, ale też szansę, by wreszcie uporać się z przeszłością.

____________________

Rok zaczynam od debiutu — i to z naszego rodzimego rynku wydawniczego! Beata Dmowska w końcu spełniła swoje marzenie, znalazła czas na stworzenie konkretnej powieści, a pisać lubiła już od lat licealnych. Tym sposobem w ręce czytelników wpadł „Spadek”, czyli historia, która okazała się zaskoczeniem. Stwierdziłam, że z pewnych osobistych względów nie mam siły na literaturę wymagającą ode mnie maksymalnego skupienia. Dlatego nadeszła pora, aby sięgnąć po coś lżejszego. Uznałam, iż książka Dmowskiej może być dobrym wyborem, choć troszkę obawiałam się infantylnego romansu, takiego przyprawiającego o ból głowy. Mój strach prędko został rozwiany, bowiem „Spadek” to powieść naprawdę zajmująca, całkiem dobrze skonstruowana, potrafiąca wciągnąć. Czas z nią spędzony minął mi bardzo szybko, zdołałam oderwać myśli od rzeczywistości, na co liczyłam. Warto dać autorce szansę, drzemie w niej potencjał!

Przy drodze, która prowadziła do mojego domu, rosły kiedyś kasztany. W dzieciństwie chodziłam tędy codziennie do szkoły. Było to szczególnie miłe, gdy drzewa na wiosnę zakwitały, a także jesienią, gdy zbierałam brązowe śliczności na kasztanowe ludziki. Niestety, przed laty wszystkie drzewa ścięto, i nie była to już ta sama droga. Czasem wokół nas następują takie zmiany, które trudno nam zaakceptować, nawet jeśli na pierwszy rzut oka jesteśmy przekonani, że nie mogą mieć większego wpływu  na nasze życie. Kasztanów było mi zwyczajnie żal i nie mogłam się pogodzić z ich brakiem. Czyżbym na starość robiła się szczególnie sentymentalna? Za to wierzby płaczące nadal rosły po obydwu stronach bramy wejściowej do Romanówki. Dziadek nigdy by nie pozwolił ich ściąć, a teraz wyglądały jak strażniczki mojego spokoju.

Gdybym miała sklasyfikować tę książkę w ramach jednego gatunku, to byłoby mi trudno. Trochę klasycznej „obyczajówki”, a do tego wątki kryminalne, sensacyjne. Amatorzy romansów mogą poczuć się rozczarowani, bo próżno w dialogach szukać wyrazów gorącej miłości. Natomiast akcja kręci się wokół rodzinnych tajemnic, skupionych w domu, gdzie rzekomo straszy duch babci głównej bohaterki. Beata Dmowska łączy ze sobą sielską wieś i sekrety, które wywracają życie Natalii do góry nogami, a kolejne wydarzenia sprawiają, że nie jest łatwo odgadnąć zakończenie. Ta nutka niepewności bardzo mi się spodobała, dzięki utrzymywaniu napięcia zawsze lektura zawsze nabiera blasku.

Chciałabym zwrócić uwagę na sam styl autorki, zasługuje na uznanie. Czuć, że pisanie to dla niej przyjemność, a głowa kipi od pomysłów. Może trudno w to uwierzyć, ale w książce znajdziemy również wątki komediowe! Chyba mamy podobne poczucie humoru, ponieważ niejednokrotnie śmiałam się pod nosem, gdy czytałam dane fragmenty. Ogólnie, dobrze się z tym „Spadkiem” bawiłam, całkiem możliwe, iż jeszcze wrócę do tej fabuły, a już na pewno poczekam na kolejne publikacje Beaty Dmowskiej. Trzymam kciuki za rozwój jej kariery.


Wspominana już Natalia, główna bohaterka, od razu wzbudziła moją sympatię. Miło skonstruowana postać, po prostu ludzka, ze swoimi problemami, marzeniami, zaletami i wadami. Natomiast w prawie samych negatywach można opisać jej męża oraz córkę, osoby roszczeniowe, pozbawione umiejętności głębszego patrzenia. Oczywiście, nie jest to żaden zarzut w stronę autorki. Antagoniści są niezbędni, zawsze dodają do powieści odrobinę pikanterii, kiedy śledzi się ich poczynania. W tym przypadku, zwłaszcza Wiktora, jednak nie chcę za wiele zdradzać! Cała plejada bohaterów, wywołujących różnorakie emocje. Czy mogę się do czegoś doczepić? Chyba nie. „Spadek” świetnie wypada wśród fabuł, które zwyczajnie powinny dostarczyć czytelnikowi rozrywki.

Boże Narodzenie już minęło, ale warto podzielić się książką. Jeśli macie wokół siebie mamę, babcię lub siostrę przepadające za literaturą prostą, acz nie prostacką, to koniecznie musicie im zarekomendować debiut Beaty Dmowskiej. Kto wie, może wkrótce ukaże się kontynuacja? Szczerze, trochę na to liczę, bo szkoda byłoby zmarnować pisarski talent. Oby autorka szła w tym samym kierunku. Wspaniała propozycja do poczytania pod kocem, gdy mamy ochotę odpocząć po ciężkim dniu. Dużo w tym tajemnic, lecz też uśmiechu.

Całą drogę myślałam o Dorocie. Dlaczego aż tak żałośnie wygląda? Nie bezbronnie, lecz właśnie żałośnie. Bieda, to ona przesądziła o tym żałosnym wizerunku. Pomyślałam, że Dorota z trudem wiąże koniec z końcem, co w sumie było dziwne, bo przecież miała pracę. Nagle dopadł mnie atak paniki i przeraźliwie zaczęłam się bać. Zarówno postaci zza firanki, jak i trudnej egzystencji kobiety, która na swoje nieszczęście całe życie wisi na ramieniu męża, a potem nagle zostaje sama. Najpierw dziadek, a potem  Wiktor zawsze dbali o to, żeby niczego mi w życiu nie brakowało. Do ostatniego dnia mojego pobytu w Sopocie mąż zostawił mi pieniądze na bieżące wydatki, robił to nawet wtedy, gdy przestałam mu gotować i sprzątać. Wystarczyło odsunąć szufladę komody w jadalni, a tam znajdowały się co tydzień nowe banknoty. Nigdy mnie nie rozliczał, na co je wydałam.


AUTOR • BEATA DMOWSKA
TYTUŁ • „SPADEK”
LICZBA STRON • 432
WYDAWNICTWO • HARPERCOLLINS POLSKA
ISBN • 978-83-276-4105-2

EGZEMPLARZ RECENZYJNY UDOSTĘPNIŁO WYDAWNICTWO HARPERCOLLINS POLSKA — DZIĘKUJĘ!


CHCECIE PRZECZYTAĆ INNE OPINIE DOTYCZĄCE KSIĄŻKI?

2 komentarze:

  1. Mam tę książkę w planach. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię debiuty, tym bardziej takie udane :) Chętnie sięgnę po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń