AGNIESZKA LITOROWICZ-SIEGERT • „OLSZANY. DROGA DO DOMU”


Dom, czyli miejsce, które trudno zamknąć w konkretnych ramach, tak dużo ma znaczeń. Zdarza się, że warto wrócić do dalekiej przeszłości, próbując zbudować pewną przyszłość. Jak wiele odwagi należy w sobie mieć, gdy trzeba stawić czoła rodzinnym tajemnicom?

Tytułowe Olszany to rodzinna posiadłość Borowiczów, której latami nie udaje się sprzedać. Znajdująca się na życiowym zakręcie Julia postanawia ostatecznie zakończyć sprawę spadku po dziadku. Aby tego dokonać, Julia musi poznać prawdę o dziadku, ta zaś nierozerwalnie łączy się z pewną tajemniczą historią z przeszłości.

»Olszany« to opowieść o tym, jak przeszłość przeplata się z teraźniejszością, a podążanie tropem tej plątaniny może całkowicie odmienić życie. Kobieca książka o rodzinnych sekretach, przyjaźni i miłości, wzbogacona duchem minionych czasów i nutą współczesnego przepychu.

____________________


Wiosenne powietrze niesie całkiem dobry humor, więc człowiek ma ochotę go podtrzymać za wszelką cenę. To wpływa również na dobór lektur — dlatego zdecydowałam się sięgnąć po powieść dość lekką, niewymagającą ogromnej uwagi, ale też która niewzbudzającą politowania. „Olszany”, po samym opisie, wydały mi się być książką na tyle ciekawą, aby móc ją przeczytać bez większych wyrzutów sumienia. Miałam rację, przyjemna historia, fabularnie niezbyt oryginalna, aczkolwiek napisana w takiej formie, że trudno ziewać w trakcie. Przyznaję, od dawna przepadam za pozycjami skupionymi na odkrywaniu sekretów sprzed lat, gładko łączących się z teraźniejszością. A tego typu powieści jest cała masa, prawda? Ciężko wówczas nie powielać pewnych schematów. Sztuka polega na poprowadzeniu akcji w sposób frapujący, by nie nudzić. Autorka wyszła z tej próby obronną ręką, dzięki kilku zabiegom, o których wspomnę za chwilę.

Idąc boczną drogą przez las, starała się myśleć o rzeczach przyjemnych. Za chwilę przyjedzie Dymitr z ekipą, zapowiedziała się także Basia, w domu zacznie się ruch. Może wpadnie Ruda? Wczoraj za pośrednictwem Klary zadeklarowała, że przywiezie z miasta materiał na zasłony, który Julia zamówiła przez internet, na adres Klary i Leszka. Nie przyszło jej do głowy, żeby w zamówieniu podać adres olszański. Przyporządkowanie go do swojego nazwiska uważała za coś nienaturalnego A nawet — niechcianego. Tak myślała jeszcze niedawno. Teraz, gdy ujrzała dom w jasnym, przedpołudniowym blasku, coś delikatnie ukłuło ją w serce. Urok tego miejsca rósł z każdym dniem. Gdyby jeszcze urządzić dom w środku, sprowadzić meble, obrazy, dekoracje… Z pewnością zyskałby na atrakcyjności. Musi się nad tym zastanowić.

Po pierwsze, warto zwrócić uwagę już na samych bohaterów. Ciekawie wykreowanych, bardzo ludzkich. Julia Borowicz może kojarzyć się z żeńskimi postaciami znanymi z mnóstwa innych książek, owszem. Pracuje jako architekt, nie narzeka na brak zajęć, ale serce zostało doszczętnie złamane przez ukochanego mężczyznę, a przecież mieli się pobrać. Jednak jej widoczna z biegiem akcji przemiana sprawia, że Julię da się polubić, trochę współczuć wszystkich perypetii. Natomiast najbardziej przypadł mi do gustu ksiądz Artur, człowiek przesympatyczny, uroczy, kapłan z powołania. Trudno byłoby określić  teraz każdego bohatera, bo jest ich sporo, lecz nie umiem znaleźć żadnego, który by mnie rozczarował.

Po drugie, opisy przyrody. Naturalne, bez popadania w patetyczne tony. Sprawiające, iż odnosi się wrażenie spacerowania po urokliwych zakątkach, malowniczym miasteczku. Pomorze jest przepiękne, więc cieszę się, że zostało przedstawione w autentyczny sposób. Niektórym wyda się zbyt baśniowy, ale zaręczam — warto odwiedzać takie miejsca. Na szczęście, sprzyja też temu literatura, czego „Olszany” są najlepszym dowodem. To dla mnie ogromny plus, możliwość oderwania od rzeczywistości bez wychodzenia z domu. Dlatego wysoko oceniam styl Agnieszki Litorowicz-Siegert, sugestywny oraz przyjemny w odbiorze.



„Olszany” zawierają w sobie całe mnóstwo zagadek i sekretów, tylko czekających na rozwiązanie. Bywają trochę przewidywalne, co jednak nie psuje radości z czytania. Osobiście lubię klimat aż kipiący od tajemniczości, a nie ma nic ciekawszego od rodzinnych historii. Głównie dlatego ciężko odrzucić swój egzemplarz, bo człowiek jak najszybciej chce się dowiedzieć, czy jego przypuszczenia dotyczące dalszego rozwoju akcji na pewno okażą się słuszne. W każdym razie, ja lekturę skończyłam stosunkowo szybko, potem dumając, że byłoby miło naprawdę spotkać tak zgraną społeczność, dbającą o wzajemne relacje, pomagającą sobie w tarapatach. Cóż, na ten moment pozostaje sympatia do bohaterów literackich — dobre i to!

Powieść Agnieszki Litorowicz-Siegert zdecydowanie spodoba się osobom przepadającymi za książkami obyczajowymi, ewentualnie chcącym po prostu odpocząć przy lekkiej fabule. Kilka interesujących wątków, cała gama postaci — oto przepis na niezłą pozycję, którą też spokojnie można podarować mamie albo babci, co również zamierzam uczynić. Wiem, za często wspominam o pogodzie, jednak myślę, że już wkrótce przeniesiemy się z egzemplarzami do ogrodu lub parku. A proszę wierzyć, „Olszany” skutecznie zachęcą do docenienia zieleni, budzącej się do życia przyrody.

Dziewięć tak dobrze znanych cyfr. Kod dostępu, który jej palce byłyby w stanie wystukać o każdej porze dni i nocy. Już? Teraz? Julia trzymała telefno na otwartej dłoni, Bała się. Co mu powie? Na co liczy? Czy chce usłyszeć jego głos, czy do niego tęskni? A może robi to wbrew sobie? Może nie powinna poważnie traktować rady Basi… Ale przecież chce sprawdzić, czy wciąż czuje do Piotra to, co trzymało ich razem przez tyle lat. Czyli właściwie co? Czy to była wielka miłość? Taka, która unosi pod chmury, przyprawia o łomot serca? Może to był tylko układ, najlepsze rozwiązanie dla nich obojga — ambitnych i potrzebujących narzędzi, by osiągać swoje cele. Małżeństwo i stabilizacja miały być takim narzędziem. Ale czy był w tym ogień, który Julia czuje, gdy całuje ją Wiktor?



AUTORKA • AGNIESZKA LITOROWICZ-SIEGERT

TYTUŁ • „OLSZANY. DROGA DO DOMU”
LICZBA STRON • 352
WYDAWNICTWO • W.A.B.
ISBN • 978-83-280-5751-7

EGZEMPLARZ RECENZYJNY UDOSTĘPNIŁO WYDAWNICTWO W.A.B. — DZIĘKUJĘ!


CHCECIE PRZECZYTAĆ INNE OPINIE DOTYCZĄCE KSIĄŻKI?

2 komentarze:

  1. Lekka fabuła jest oderwaniem od ciężkich książek. Często sięgam właśnie po takie pozycje by się rozluźnić ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super recenzja. Ta książka w moich marzeniach.

    OdpowiedzUsuń